TWÓJ GŁOS W DYSKUSJI
Proponujemy podjęcie dyskusji na ważne dla katolików tematy. Poniżej odnajdziesz teksty, które mają stanowić wprowadzenie do dyskusji oraz formularz służący dodaniu własnego zdania. Nowy temat pojawiać się będzie co 2 miesiące. Oczywiście nadal istnieje możliwość dodawania wypowiedzi w tematach wcześniejszych.
Do lipca 2001 tematy opracowywane były wspólnie z redakcją Miesięcznika "Znak", Tygodnika "Gość Niedzielny" oraz Radiem Plus. Obecnie dział ten kontynuujemy wraz z Forum Malach.
| Temat | Teksty wprowadzające | Głosy czytelników |
Lustracja w Kościele Poprzednie tematy:
|
Lustracja w Kościele Teraźniejszość stawia przed nami pytania o przeszłość. W tej przeszłości są karty jasne i ciemne. Wiele z tych kart wiążą się z konkretnymi nazwiskami, nierzadko osób publicznych lub zasłużonych. I wielu - kierując się raczej lękiem niż miłością - usiłuje zamazać przeszłość, przyjmując milcząco założenie, że ochrona czyjegoś dobrego imienia ważniejsza jest niż prawda. Co więcej, osoby te w swoich usiłowaniach zamazania prawdy powołują się często na chrześcijańskie miłosierdzie, przebaczenie lub inne, podobne, wartości. Czy istotnie należy kłaść na szalach - po jednej stronie: prawdę, po drugiej - miłosierdzie? I czy ma to uzasadnienie w zasadach przyjętych przez chrześcijaństwo? Prawda, tak jak ją rozumie chrześcijaństwo, jest atrybutem samego Boga. Jest - mówiąc językiem filozofii - jednym z transcendentaliów, czyli jest czymś absolutnym. Słowa Chrystusa: "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8,32) ukazują, że prawda nie jest czymś odległym i nieosiągalnym dla człowieka. Jest tak, ponieważ człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, tak więc ma możność poznania prawdy, a także potrzebę poznania prawdy. Gdy odbieramy człowiekowi dostęp do prawdy, odbieramy mu jednocześnie istotną część jego człowieczeństwa. Prawda nie jest dla człowieka czymś dodatkowym, subiektywnym, opcjonalnym, ale od jej uznania i poznania zależy tożsamość zarówno człowieka indywidualnego, jak i całego społeczeństwa. Dlatego próby ograniczania poznania prawdy albo uzależniania prawdy od jakichś mniej istotnych czynników budzą zrozumiały sprzeciw, a nawet poczucie oburzenia. Przykładem takiej budzącej sprzeciw postawy jest przypomniana przez Rafała Ziemkiewicza w Rzeczpospolitej (16.08.2006) wypowiedź sprzed paru lat: "Na przykład Lesław Maleszka, kilka lat przedtem, zanim zdemaskowany został jako jeden z najbardziej szkodliwych i oddanych bezpiece konfidentów, pouczał, że 'prawda zależy od tego, jaki kto ma moralny tytuł do jej głoszenia' ". Trudno chyba o bardziej perfidne określenie prawdy, będące w rzeczywistości zawoalowaną definicją kłamstwa. Prawda nie może zależeć od tego, czy komuś udzielono prawa do jej wygłaszania! O ile jednak sama prawda jest tylko jedna - można by rzec - bezwzględna i surowa, to zupełnie odrębną kwestią jest dochodzenie do prawdy i ujawnianie jej. Filozofowie przez wieki usiłowali dociec, jak się ma obiektywna prawda do możliwości jej poznania przez umysł ludzki. Zdania są bardzo podzielone - od optymistycznego arystotelizmu po pesymistyczny kantyzm oraz współczesny racjonalizm sceptyczny Karla Poppera. Ta trudność ustalenia relacji pomiędzy obiektywną prawdą a naszym poznaniem jest zagadnieniem interesującym nie tylko filozofów, ale mającym przełożenie na całokształt wysiłków poznawczych człowieka. Na problemy natury filozoficznej nakładają się problemy psychologiczne, historyczne, prawne i inne. Muszą się z tymi trudnościami zmagać praktycznie wszystkie dziedziny wiedzy, w tym także historia. Postulat stuprocentowego obiektywizmu jest niemożliwy do zrealizowania w żadnej nauce, może z wyjątkiem nauk czysto formalnych - jak matematyka czy logika. Płynie stąd wniosek zarówno dla przeciwników, jak i zwolenników lustracji: dla tych pierwszych, że nie wolno odrzucać lustracji pod pozorem trudności w dociekaniu prawdy (bo w ten sposób moglibyśmy odrzucić praktycznie każdą dziedzinę wiedzy), dla tych drugich, że wymagana jest szczególna staranność w badaniu faktów i ostrożność w wyciąganiu wniosków. Prawda, rozumiana jako wartość sama w sobie, nie da się bowiem oderwać od innych wartości (a cnota prawdomówności od innych cnót): prawda bez miłości i sprawiedliwości nie jest już prawdą, ale bezdusznym rzucaniem w oczy faktów. Na pytanie o relację miłości i prawdy, niesłusznie kładzionych na przeciwnych szalach, odpowiada św. Paweł: "miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą." (1Kor 13,6). Słowa Chrystusa o wyzwalającej mocy prawdy nabierają właściwego sensu w związku z Duchem Świętym: to Duch Święty przynosi poznanie prawdy i domaga się przyjęcia prawdy (Por. J 14 i 16). Ten sam Duch Święty jest jednak także Duchem Miłości oraz Pocieszycielem. Prawda, która powoduje podziały, rozgoryczenie i nieład, nawet jeśli ma oparcie w faktach, nie opiera się na Bożej mądrości, bo: "jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska." (Jk 3,14-15). Prawda, nawet bolesna, ma moc oczyszczenia i wyzwolenia. Chrześcijaninowi nie wolno powtarzać za cynicznym Piłatem "Cóż to jest prawda", ale powinien przyjąć za swoje słowa Jezusa: "Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu." (J 3,21). Prawda jednak, którą ujawniamy bez miłości i sprawiedliwości, nie jest zbliżaniem się do światła, które oświetla wszystko, lecz raczej teatralnym reflektorem, który wybiera z rzeczywistości te aspekty, które spowodują większy efekt dramatyczny... Zachęcamy czytelników Opoki do dyskusji i dzielenia się swoimi przemyśleniami. Artykuły i wypowiedzi:
Dokumenty: |
Najświeższe wiadomości:
Czekamy na Twój głos. |
| Jeśli nie znalazłeś tutaj odpowiedniego tematu dyskusji, polecamy Forum Malach. Znajdziesz tam m.in. działy: "Strefa oazowa", Michalici, Tematy wiary, Kultura. |
Dodatkowo Opoka wybrała dla Ciebie również inne interesujące kwestie: "Dlaczego tak, dlaczego nie"
